Kronika kryzysu
RSS
środa, 23 września 2009
A A A Poleć znajomemu Wydrukuj Podyskutuj na forum Bunt w oddziałach Polbanku. Stracili pracę i majątek

Co najmniej 50 przedsiębiorców, którzy prowadzili oddziały pod szyldem Polbanku, zerwało z nim umowy. - Bank nie pomógł nam w kryzysie - oskarżają. - Nie sprawdzili się w roli biznesmenów - odcina się Polbank.

- Straciłam biznes, na który pracowałam ponad dwa lata - mówi Dominika, która do niedawna prowadziła placówkę partnerską Polbanku. Przez dłuższy czas wszystko układało się świetnie - kredyty prawie same się sprzedawały, a ona zarabiała 20-30 tys. zł miesięcznie. Aż do ubiegłego września.

- Kryzys załamał cały biznes. Kilka miesięcy dokładałam z własnej kieszeni 10-20 tys. zł miesięcznie. Potem musiałam zwolnić pracowników. Zostałam na lodzie, bo Polbank mi nie pomógł, choć obiecywał, że zacznie płacić m.in. za obsługę rachunków - opowiada.

gazeta.pl
18:38, parkiecik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 września 2009
A A A Poleć znajomemu Wydrukuj Podyskutuj na forum Fitch: Sytuacja gospodarcza w Polsce może się pogarszać

Agencja ratingowa Fitch Ratings ostrzegła, że dla Polski, Czech i Węgier to jeszcze nie koniec spowolnienia gospodarczego, a sytuacja finansów publicznych tych krajów może ulec dalszemu pogorszeniu. Przez to perspektywa przyjęcia wspólnej waluty odsuwa się na późniejsze lata

"Trwające skutki światowej recesji oraz kryzysu w sektorze finansów przyczyniły się do znacznego pogorszenia prognoz wzrostu dla Czech, Węgier i Polski, a także spowodowały, że finanse publiczne tych krajów znalazły się pod presją" - głosi raport. Skutkiem tego będzie zwiększenie się długu publicznego o 10 punktów procentowych PKB do roku 2010 w porównaniu do stanu z końca 2008 roku.

"Znaczne pogorszenie się sytuacji finansów publicznych tych krajów może doprowadzić do negatywnych decyzji ratingowych, jeśli nie przedstawią one wiarygodnych programów konsolidacji" - napisali analitycy.

więcej w: gazeta.pl

13:27, parkiecik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 września 2009
Bumar zwolni do końca roku 800 osób

Branża zbrojeniowa tnie zatrudnienie. Grupa Bumar, największy holding zbrojeniowy w kraju, podaje, że do końca roku zwolni ok. 800 osób

W skład Grupy Bumar wchodzi siedemnaście spółek zbrojeniowych. Po pierwszej fali tegorocznych redukcji holding ogłosił kolejne zwolnienia. Najwięcej, bo ok. 500 etatów, zostanie zlikwidowanych w spółce Bumar-Łabędy, a w zakładach metalowych Mesko pracy zostanie pozbawionych ok. 100 osób. Od początku roku w spółkach grupy pracę straciło blisko tysiąc osób.

"Obecne trwające redukcje zatrudnienia w spółkach produkcyjnych Grupy Bumar są wynikiem koincydencji kilku czynników mikro- i makroekonomicznych" - napisano w komunikacie spółki.

gazeta.pl

18:21, parkiecik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 września 2009
Nadchodzi fala zwolnień grupowych

Mamy do czynienia z rekordowo dużą redukcją etatów w polskiej gospodarce - pisze "Rzeczpospolita". Tylko do sierpnia obecnego roku, firmy zapowiedziały więcej zwolnień grupowych niż w całym 2008 roku. Pracę może stracić prawie 66 tysięcy osób.

Do sierpnia sytuacja najgorzej wyglądała w województwie mazowieckim, śląskim i podkarpackim. Według "Rzeczpospolitej", rekordy bije w tym roku Poczta Polska, która w marcu zwolniła tysiąc pracowników, a w ubiegłym miesiącu zapowiedziała pozbycie się kolejnych 4,5 tysiąca. We wrześniu ruszą też zwolnienia w poznańskich zakładach Cegielski. Z danych gazety wynika, że w tym roku sytuacja poprawiła się jedynie na Lubelszczyźnie. W pozostałych 15 województwach należy się spodziewać, że liczba zwolnień wzrośnie.

więcej w gazeta.pl

10:14, parkiecik
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 września 2009
Dziura w budżecie sięga już blisko 22 mld zł
Po wrześniu deficyt budżetu państwa wyniesie 21 mld 798,6 mln zł, czyli 80,2 proc. planu na cały 2009 rok - przewiduje Ministerstwo Finansów. Resort opublikował harmonogram dochodów i wydatków budżetu państwa po nowelizacji budżetu.

Zgodnie z nowelą ustawy budżetowej na 2009 r. w tym roku deficyt ma wynieść 27,2 mld zł. Tymczasem, przy projekcie budżetu na 2010 rok MF podało, że tegoroczny deficyt budżetowy, ze względu na lepszą sytuację gospodarczą niż pierwotnie zakładano, wyniesie ok. 22,5 mld zł.

money.pl
22:32, parkiecik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 września 2009
Koniec kryzysu? Coraz więcej bankructw w Niemczech
- W czerwcu niewypłacalność ogłosiło 2788 niemieckich firm, co w porównaniu z tym samym miesiącem 2008 roku oznacza wzrost o 15,9 proc. - poinformował Federalny Urząd Statystyczny z siedzibą w Wiesbaden.

Jednocześnie liczba przypadków upadłości konsumenckiej zwiększyła się o 4,1 proc., do 8434. Wraz z bankructwami osób prowadzących indywidualną działalność gospodarczą niewypłacalnymi stało się w czerwcu 13665 podmiotów - czyli o 7 proc. więcej niż rok wcześniej.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2009 roku. w Niemczech ogłosiły bankructwo 16142 firmy - o 14,8 proc. więcej niż w tym samym okresie roku poprzedniego. Natomiast przypadków upadłości konsumenckiej było w pierwszym półroczu 48284 - czyli o 2,6 proc. mniej niż rok wcześniej.

Łącznie przez pierwsze sześć miesięcy br. niemieckie sądy odnotowały 78846 przypadków niewypłacalności, co w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku oznacza wzrost o 0,9 proc. Suma zgłoszonych przez wierzycieli roszczeń wobec bankrutów wyniosła 24,4 mld euro, podczas gdy rok wcześniej 14,7 mld euro.

źródło: Money.pl
15:40, parkiecik
Link Dodaj komentarz »
Bankructwo banku, które wywołało panikę
Upadek Lehman Brothers sprawił, że oczekiwane globalne spowolnienie zmieniło się w najgorszą recesję od czasu zakończenia drugiej wojny światowej. Mimo, że bezpośrednie straty spowodowane bankructwem Lehman nie były dużym problemem, to panika, jaka ogarnęła rynki finansowe, banki oraz firmy uderzyła w światową gospodarkę bardziej kryzys naftowy z połowy lat 70., niekontrolowana inflacja końca lat 70. czy pęknięcie bańki internetowej z przełomu wieków. Jak powiedział latem londyńskiemu City Mervyn King, szef Banku Angli, "to był dopiero rok".

Krajobraz gospodarczy na początku lata 2008 był złożony. W lipcu Międzynarodowy Fundusz Walutowy, rewidując w górę swoją prognozę wzrostu gospodarczego na świecie, napisał: "popyt w gospodarkach rozwiniętych i rozwijających się może być bardziej, niż prognozowano, odporny na ostatnie szoki finansowe i cen surowców, podobnie jak miało to miejsce w pierwszym kwartale 2008 r.".

Fundusz zaznaczył również jednak, że światowa gospodarka "jest w trudnym położeniu, uwięziona między gwałtownie malejącym popytem w wielu gospodarkach rozwiniętych i rosnącą inflację w pozostałych miejscach".

Mało kto zdawał sobie sprawę w jak złym kierunku zmierzała sytuacja. Kłopoty zaczęły się w Stanach Zjednoczonych, gdzie rząd przegrał walkę o rynkowe rozwiązanie problemów Fannie Mae i Freddie Mac. Inne gospodarki były poważnie osłabione przez ceny ropy, która osiągnęła poziom 147 dolarów za baryłkę, zmniejszając dochody gospodarstw i firm.

Jednak to dopiero upadek Lehman Brothers w połowie września okazał się nokautem dla globalnej gospodarki. W następnym roku King mówił słuchaczom z City: - Panika finansowa, która ogarnęła rynki we wrześniu doprowadziła do upadku kilku znaczących instytucji finansowych, a niespotykany spadek zaufania na całym świecie doprowadził do bezprecedensowego spadku produkcji przemysłowej i krajowej.

Jeszcze przed końcem września 2008 stawało się jasne, że paraliż rynków kredytowych, brak możliwości uzyskania kapitału przez firmy, zanikające finansowanie handlu i strach prowadzą do czegoś, co wydawało się załamaniem możliwości prowadzenia działalności gospodarczej. Decyzje inwestycyjne były odsuwane w czasie, produkcja przemysłowa pikowała w dół, a światowy handel uległ załamaniu.

Politycy szybko dostrzegli zagrożenia. Kraje Grupy G7 (najbardziej uprzemysłowionych krajów świata) zaczęły ostro ciąć stopy procentowe, obiecały nie pozwolić na kolejne bankructwa banków, zasiliły kapitałem poturbowane banki i rozdawały gwarancje finansowe. Ale nawet takie działania nie zażegnały paniki, która trwała do końca 2008 r.

Pod koniec 2008 roku światowa gospodarka zaczęła się kurczyć po raz pierwszy od zakończenia drugiej wojny światowej, a najgorsze miało dopiero nadejść. Decyzje gospodarstw domowych i firm o odkładaniu większych zakupów sprawiły, że w magazynach zakładów produkcyjnych zaczęły zalegać stosy niechcianych towarów. Doprowadziło to do gwałtownego spadku produkcji na początku 2009: w pierwszym kwartale gospodarki G7 kurczyły się w tempie 8,4% rok do roku, a bezrobocie gwałtownie rosło.

Ale w tym błędnym przemysłowym kole dramatyczne, skoordynowane działania fiskalne i monetarne zasiały ziarna stabilizacji w światowej gospodarce i przebłyski ożywienia, które dzisiaj są ewidentne.

Świat z recesji wyprowadziły gospodarki wchodzące. W lutym w Chinach rosła produkcja przemysłowa, na początku wolno, aby później gwałtownie przyspieszyć. Podobny scenariusz miał miejsce w Brazylii. W drugim kwartale wzrost gospodarczy niespodziewanie pojawił się w Japonii, Francji i Niemczech. W czasie lata pojawiły się nieśmiałe sygnały, że amerykański rynek mieszkaniowy osiągnął już dno, a światowa gospodarka zaczyna znowu rosnąć.

Ekonomiści wcześniej zaskoczeni głębokością recesji, niedługo później nie mogli się nadziwić gwałtownemu powrotowi wzrostu gospodarczego. Organizacja na Rzecz Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) twierdzi, że jej modele „wskazują na wcześniejsze odbicie, niż wcześniej prognozowano”.

Jednak nastoje są cały czas ostrożne. Amerykański sekretarz skarbu Tim Geithner powiedział w zeszłym tygodniu w Kongresie: - Rosnące zaufanie i stabilność we wrześniu 2009 to skrajnie różny obraz w stosunku do września zeszłego roku. Dodał jednak: - Minie wiele czasu, zanim zapanuje prawdziwe odbicie.

- Mimo, że uniknięto najgorszego, proces gojenia ran jest daleki od zakończenia – zgadza się John Lipsky, zastępca dyrektora zarządzającego MFW. – Perspektywy wzrostu na najbliższe lata zależą od zakładanej implementacji wielu ważnych narzędzi i reakcji sektora prywatnego.

A wielu ekonomistów cały czas mnoży wątpliwości co do trwałości silnego ożywienia. Nouriel Roubini, jeden z niewielu ekonomistów, którzy przewidzieli kryzys, powiedział Financial Times: - Uważam, że wzrost będzie anemiczny, ponieważ trzeba będzie się zmierzyć z delewarowaniem sektora gospodarstw domowych, problemami systemu finansowego, problemami niektórych obszarów sektora przedsiębiorstw, zadłużeniem sektora publicznego i globalnymi nierównościami.

Financial Times Polska
11:01, parkiecik
Link Dodaj komentarz »
Szkoła - fabryka bezrobotnych
Dramatycznie rośnie bezrobocie wśród absolwentów — przez rok skoczyło o 44 proc.! Szukanie pracy po szkole to dramat. Dlaczego rząd nic z tym nie robi — pytają eksperci.

Kryzys najboleśniej uderza w młodych ludzi. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), bezrobocie wśród absolwentów rośnie w dramatycznym tempie — przez ostatni rok o 44 proc. To dużo większy wzrost niż w całej populacji Polaków, gdzie grono bezrobotnych powiększyło się o 17 proc.

— To wielki problem społeczny, ale też gospodarczy. Do firm trafia dużo mniej młodej krwi, pracownikom trudniej zdobyć doświadczenie, a więc i podnosić kwalifikacje — mówi Monika Jasińska z firmy doradztwa personalnego Manpower.



Poza tym to właśnie ludzie młodzi, głodni nowości i lepszych warunków życia są zwykle motorem napędowym konsumpcji. Rosnące bezrobocie wśród absolwentów może więc hamować wzrost gospodarczy, a zwłaszcza utrudniać życie firmom, których sprzedaż skupiała się na młodych konsumentach, np. niektórym producentom elektroniki czy markowej odzieży, a także pubom, dyskotekom i klubom. Dodatkowe kłopoty mogą mieć fonografia czy kinematografia.

Dlaczego to właśnie młodzi są najbrutalniej traktowani przez słabnącą koniunkturę? Właśnie z powodu młodości.

— W czasie kryzysu w całej gospodarce spada zapotrzebowanie na pracowników, a szczególnie na tych bez doświadczenia. Skoro wśród bezrobotnych jest coraz więcej dobrych specjalistów, których pracodawca został zmuszony do cięć etatów, to po co firma ma zatrudniać młodych, niedoświadczonych, których trzeba przeszkolić? Większość absolwentów nie jest łakomym kąskiem — mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku  Millennium.

Nasz rynek pracy od lat zmaga się z problemem strukturalnego niedopasowania: szkoły produkują nikomu niepotrzebnych specjalistów lub ludzi z wykształceniem ogólnym. A firmy nie mogą się doczekać fachowców.

— Szkoły wypuszczają za mało osób z wykształceniem technicznym, a za dużo humanistów. To naturalne, że firmy nie zatrudniają osób, które nie spełniają ich oczekiwań. Nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się, że wśród świeżo upieczonych inżynierów problem bezrobocia cały czas niemal nie występuje — mówi Małgorzata Rusewicz z PKPP Lewiatan.

Jej zdaniem, wzrostem bezrobocia wśród absolwentów powinien jak najpilniej zająć się rząd. Tymczasem nic się w tej sprawie nie dzieje.

Szkoła - fabryka bezrobotnych

źródło: Puls Biznesu
10:42, parkiecik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 września 2009
USA: Tak źle nie było od 1997 roku

W związku z recesją w zeszłym roku wyraźnie wzrosła w USA liczba ludzi żyjących poniżej umownego progu ubóstwa - podano w raporcie ogłoszonym przez Biuro Spisu Ludności.

W 2008 r. 39,8 miliona Amerykanów żyło poniżej progu ubóstwa, który w USA definiuje się jako dochody w wysokości 22 025 dolarów rocznie na czteroosobową rodzinę.

Oznacza to wzrost o 2,2 miliona w porównaniu z rokiem poprzednim, czyli z 12,5 do 13,2 procent populacji. Jest to najwyższy wskaźnik ubóstwa od 1997 roku.

Interia.pl

21:43, parkiecik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 września 2009
200 miliardów złotych, albo jesteśmy skazani na podwyżkę podatków

Tylko nieco ponad połowa oferowanych w środę obligacji rządowych znalazła wczoraj swoich nabywców. Prawdopodobieństwo, że w Polsce uda się uniknąć decyzji o podwyższeniu podatków jest coraz mniejsze.

Pierwszą aukcję polskich obligacji po przyjęciu przez rząd planu budżetowego na 2010 rok trudno nazwać udaną. Popyt na nasze papiery rządowe był mizerny. Inwestorzy kupili jedynie 1,1 mld zł 5-letnich obligacji przy ofercie na poziomie 2 mld zł i całkowitym popycie 2,2 mld zł. Nieprzyjemnie brzmią również dane o poziomie rentowności sprzedawanych papierów dłużnych. Średnia rentowność na aukcji wyniosła 5,736 proc., co jest wartością o prawie 20 punktów bazowych wyższą niż na aukcji w zeszłym miesiącu i 14 punktów wyższą niż w miniony piątek.

Jeżeli kolejne planowane aukcje polskich obligacji będą wyglądały podobnie, problemem może okazać się pokrycie wszystkich potrzeb pożyczkowych budżetu. A te są ogromne. Przy zaplanowanym na przyszły rok deficycie budżetowym na poziomie 52,2 mld potrzeby pożyczkowe brutto wzrosną ze 163 mld zł obecnie do 204 mld zł. Tyle pieniędzy rząd musi gdzieś pożyczyć. I do tego musi pożyczyć na rozsądnych warunkach. Niski popyt na wczorajszej aukcji Ministerstwa Finansów (MF) połączony ze znacznym wzrostem rentowności każe powątpiewać, czy plan emisji obligacji się powiedzie.


gazeta.pl


13:45, parkiecik
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14